Leasing na miejscu u dealera? Czemu nie

Pisałem już wcześniej o tym, że decydując się na leasing wymarzonego modelu, lepiej korzystać z ofert banków niż firm o niestabilnej pozycji na rynku, których wiarygodność łatwo podważyć. Na szczególną uwagę zasługują banki samochodowe − powołane do życia przez koncerny motoryzacyjne, współpracujące z dealerami i dlatego najczęściej oferujące najkorzystniejsze warunki: ograniczone do minimum formalności, brak depozytu karty pojazdu czy częste promocje.

kluczyki - cco

W Polsce działają obecnie finansowe ramiona największych koncernów, jak choćby Toyota Bank, Volkswagen Bank, Fiat Bank. Najczęściej finansują auta konkretnej marki, którą reprezentują, niekiedy każdego samochodu w sieci dealerskiej. Na przykład RCI Leasing Polska Sp. z o.o. (o którym przeczytacie tu: http://www.daciafinansowanie.pl/o-nas) leasinguje modele marek Renault, Dacia i Nissan. Współpraca skutkuje tym, że formalności są maksymalnie ograniczone: komplet dokumentów związanych z leasingiem samochodu można podpisać natychmiast, gdy tylko zamówimy wybrany pojazd u dealera.

Wielkim plusem RCI Leasing Polska jest też fakt, że leasinguje auta używane, a także proponuje rozszerzoną gwarancję. Formuła Non Stop pozwala uniknąć nieprzewidzianych wydatków w całym okresie leasingowania, a to przecież bardzo ważne przy planowaniu budżetu.

Decydując się na leasing Renault, Dacii czy Nissana możemy też uwzględnić tzw. „adaptację przedmiotu leasingu” czyli choćby dostosować auto do potrzeb osób niepełnosprawnych, przekształcić furgon w chłodnię, czy wyposażyć w kabinę sypialną z ogrzewaniem postojowym.

Co ważne, biorąc leasing na miejscu u dealera, możemy też liczyć na tańsze ubezpieczenie – i to nawet za 1 zł, jak w przypadku Dokkera z rocznika 2015. Oczywiście takie kwoty dotyczą tylko  modeli w promocji – tym bardziej, warto przeglądać oferty banków samochodowych. Ale to nie koniec korzyści – standardowego ubezpieczenia nie musimy płacić od razu, możemy je rozłożyć na raty, co nie będzie jednorazowo obciążające dla naszego budżetu.

Jak widać, zalet leasingu branego na miejscu u dealera, jest naprawdę sporo. Jeśli planujemy leasing auta, warto sukcesywnie sprawdzać ofertę banków samochodowych.

Reklamy

Oferta finansowa u Autoryzowanego Dealera

lodgy-stepway-J92-940x414-F1-GD1

Nowe auto to marzenie wielu ludzi. Niestety realia są takie, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na zakup pachnącego świeżością modelu z salonu. Mozolne wertowanie ofert z rynku wtórnego może być męczące. Łatwo też dokonać złego wyboru. Rozwiązaniem dla tych, którzy pragną fabrycznie nowego auta, a nie posiadają wystarczających funduszy, są oferty banków samochodowych powiązanych z konkretna marką.

Opcja taka bywa bardzo atrakcyjna, gdyż mamy możliwość skorzystania z polis komunikacyjnych. Dzięki temu, że oferta tworzona jest przez bank i markę samochodową, jest ona znacznie bogatsza niż obowiązkowe OC. Przykładem tego typu kredytu jest finansowanie proponowane przez RCI Banque Spółka Akcyjna dla osób fizycznych, które pragną zakupić nowy samochód Dacia w Sieci Autoryzowanych Partnerów Dacii. Oferta ta charakteryzuje się m.in.:

  • Okresem kredytowania do 8 lat;
  • Wkładem własnym o wartości 0 złotych (wystarczy jedynie pozytywna weryfikacja zdolności kredytowej);
  • Stała stopą procentową.

VERSION E2 - ENJOLIVEURS GROOMY

Warto nadmienić, że w ofercie RCI minimalna kwota kredytu wynosi 5000 złotych, a spłaty realizowane są wraz z odsetkami w równych, miesięcznych ratach. Takie opcje kredytowania ma nie tylko Dacia. Podobne oferty proponują chociażby Nissan czy Renault.

Kupno nowego auta jest na pewno rozwiązaniem dużo bezpieczniejszym niż wydawania pieniędzy na samochód używany. Biorąc pojazd prosto z salonu możemy być spokojny o jego stan techniczny i przebieg. Dodatkowo dealerzy w swojej ofercie mają wiele ciekawych, dodatkowych produktów, z których możemy skorzystać w momencie podpisywania umowy.

Kredyty na auto w banku powiązanym z marką samochodową należą do jednych z najbardziej atrakcyjnych i bezpiecznych ofert na rynku. Warto zatem zwrócić na nie uwagę, gdy pragniemy kupić pachnący świeżością pojazd, a na naszym koncie nie ma wystarczającej ilości zer.

Otagowane ,

Leasing krok po kroku

Wiele osób zadaje mi pytanie: No dobrze, zdecydowałem się na leasing, ale co teraz?  Dlatego dziś przeanalizujemy stopniowo całą procedurę.

Krok 1 – wybieramy przedmiot leasingu. Zdecydowałem się na przykład Nissana NV200, ponieważ to furgonetka popularna wśród właścicieli firm. Jest często wybierana do transportu towarów ze względu na ładowność (4,2 m3, 795 kg), przeliczoną tak, aby zmieściły się dwie europalety. Przedsiębiorcy doceniają też, że auto jest zwrotne, a widoczność z podwyższonego fotela kierowcy jest lepsza niż u konkurencji. Auto może być wyposażone także w  kamerę cofania i lampy przeciwmgłowe. Dostępne są wersje: 1.6 i 1.5 dCi z różnym wyposażeniem.

NV200_S

Krok 2 – wybieramy leasingodawcę. Aby mieć pewność, że nasz wybór jest słuszny, warto porównać ceny i warunki (jak już wcześniej pisałem, najlepiej zaufać instytucjom z pewną renomą). Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę: „leasing nissan nv200”, otrzymamy informację, że podstawową opcję auta firmowego możemy mieć od 46 tysięcy zł netto. Proponowany przez RCI Banque leasing 103% jest korzystny w porównaniu z innymi (opcji jest mniej niż w przypadku aut osobowych, a spośród znanych leasingodawców jedynie GetinBank oferuje 105% leasing na dobrych warunkach).

Krok 3 – wybieramy najkorzystniejszą opcję. W tym celu porównujemy wyliczenie kosztów w zależności od długości trwania umowy. Przypominam, że w przypadku leasingu firmowego podpisujemy ją na okres od dwóch do pięciu lat (24-60 miesięcy), choć niektórzy leasingodawcy wydłużają ten okres do 7 lat (84 miesięcy). Najkorzystniej jednak wybrać opcję dwu- lub trzyletnią. Na przykład nissanfinance.pl przy trzyletnim leasingu na model 1.6 Visia wylicza nam ratę na 968 zł miesięcznie, a przy 1.6 Acenta Premium – 1055 zł.

Krok 4 – Przygotowujemy wymagane papiery. Potrzebne nam będą dokumenty potwierdzające naszą tożsamość (dowód osobisty), dokumenty rejestrowe firmy, REGON, NIP, a także potwierdzające finansową sytuację firmy – deklaracje PIT i CIT za ostanie 12 miesięcy. Potrzebne może być także zaświadczenie z Urzędu Skarbowego lub ZUS-u poświadczające brak zaległości.

Krok 5 – Składamy wniosek i jeśli wszystko się zgadza, podpisujemy umowę. Warto pamiętać, że będzie ona zawierać: ogólne warunki, deklarację wekslową i weksel, protokół zdawczo-odbiorczy, harmonogram spłat rat leasingowych.

Krok 6 – Po podpisaniu umowy wpłacamy wkład własny (zwany też opłatą wstępną lub czynszem inicjalnym) na konto leasingodawcy i czekamy na samochód.

Proste, prawda? Procedury leasingowe są teraz maksymalnie uproszczone, a jedynym problemem może być tak naprawdę dokumentacja potwierdzająca stabilną sytuację naszej firmy – ale to już zależy tylko od nas.

Co warto wiedzieć o ubezpieczeniach?

Tak jak zapowiadałem, zajmę się teraz kwestią ubezpieczeń. Wielu nabywców nowych aut zastanawia się nad tym, czy ograniczyć się do OC, czy też skorzystać z dodatkowych opcji. Pokrótce przybliżę możliwości, jakie dają nam dostępne na rynku ubezpieczenia i wyjaśnię, o co pytać i na co zwracać uwagę.

Nieszczęśliwe wypadki niestety też się zdarzają

Nieszczęśliwe wypadki niestety też się zdarzają

Przypomnę, że ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej – OC obowiązuje wszystkich posiadaczy pojazdów. Jak wynika z Ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach, umowę trzeba zawrzeć najpóźniej w dniu rejestracji. W przeciwnym wypadku czeka nas ogromny mandat i odholowanie samochodu. Posiadanie OC jest niestety konieczne, ponieważ ma nie tylko chronić osoby poszkodowane przez nas w ewentualnym wypadku, ale też wypłacić należność, jeżeli wsiadając, czy załadowując auto w jakiś sposób zniszczymy czy uszkodzimy czyjąś własność (np. zarysujemy auto zaparkowane obok podczas pakowania zakupów pod hipermarketem). OC obowiązuje na terenie Unii Europejskiej, Szwajcarii, Norwegii, Islandii, Chorwacji, Lichtensteinu i Serbii. Ubezpieczenie zawiera się na minimum 30 dni (np. w przypadku czasowej rejestracji), najczęściej jednak na rok. W przypadku sprzedaży auta mamy 14 dni na zgłoszenie tego faktu ubezpieczycielowi – i to nie jest nasza dobra wola, ale obowiązek ustawowy.
Z kolei AC (autocasco) to ubezpieczenie od szkód, które spowodowaliśmy sami, lub których sprawca pozostał nieznany. Jako takie pozostaje dobrowolne, jednak wielu kierowców rozważa te opcję, bo jest przydatna w przypadku kradzieży, pożaru, zniszczeń wywołanych burzą, wichurą, gradem, a także po zderzeniu z innym pojazdem, ze zwierzęciem, z drzewem. Różne firmy oferują odmienne warunki i ceny – więc możemy dopasować ofertę do swoich potrzeb (np. ubezpieczenie od skutków wichury będzie korzystniejsze w górach niż w stolicy). Jeśli chcemy ograniczyć cenę, warto rozważyć minicasco – dotyczące samej kradzieży, ewentualnie też innych zdarzeń w zawężonym zakresie względem AC – co może być korzystne dla osób parkujących auto „pod chmurką”. Różnice dotyczą też udziału własnego, czyli kwoty, jaką towarzystwo ubezpieczeniowe potrąci nam po szkodzie. Wielu kierowców kupujących AC decyduje się też na dodatkową opcję ubezpieczenia szyb – pozwalające na likwidację szkody (np. szyby stłuczonej przez wandali czy oberwaną gałąź) bez utraty zniżek AC.
Uzupełnieniem OC i AC jest NNWczyli ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków. Obejmuje ono śmierć lub uszczerbek na zdrowiu (określany procentowo), zarówno kierowcy, jak i pasażerów pojazdu. Obowiązuje w kraju i za granicą – jednak o szczegóły należy zawsze pytać agenta. Plusem tego ubezpieczenia jest fakt, że sami wybieramy sumę – ubezpieczyciel określa widełki: minimum-maksimum. Jeśli nastąpi wypadek i komisja lekarska orzeknie procentowy uszczerbek na zdrowiu – otrzymamy wypłatę (np. suma wynosiła 30 000 zł, nasze uszkodzenie ciała utrzymuje się na poziomie 10 % – otrzymamy 3 000 zł). Plusem NNW jest też fakt, że jest ono wypłacane niezależnie od tego, ile odszkodowań z innych źródeł już otrzymaliśmy.
Assistance – to opcja ubezpieczenia przydatnego w przypadku awarii lub unieruchomienia auta na dłuższej trasie, zapewniająca holowanie i naprawę. To szczególnie istotne, gdy np. auto zepsuje nam się na autostradzie w Niemczech, a my znamy w tym języku tylko kilka słów i to z wojennych filmów. W większości ofert Assistance uwzględnia większość krajów europejskich, ale zawsze trzeba dopytać agenta o szczegóły. Różnice są spore, ale warto zaznaczyć, że możliwe jest zapewnienie auta zastępczego, noclegu, pomocy medycznej i leczenia za granicą, sprowadzenie auta do kraju, a czasem nawet dowiezienie benzyny czy otwarcie auta, w którym zatrzasnęły się kluczyki.
To najważniejsze spośród typów ubezpieczeń. Mam nadzieję, że udało mi się wskazać, kiedy należy dopytać i uściślić warunki. O wysokościach składek, zniżkach i pakietach napiszę w kolejnych postach.

Otagowane , , , ,

Jaki kredyt na samochód powinniśmy wybrać?

Jeśli wypatrzyliśmy sobie model auta i zdecydowaliśmy się na kredyt, pozostaje nam pytanie: jak w tym gąszczu reklam i promocji odnaleźć naprawdę korzystną ofertę?

leasing 6

Przede wszystkim radzę zawęzić poszukiwania do placówek o sprawdzonej renomie, najlepiej banków, żeby uniknąć przykrych niespodzianek z firmą niewiadomego pochodzenia. Ważne, abyśmy się nie zrażali, bo instytucje finansowe bardzo uprościły procedury i naprawdę można uzyskać kredyt w ciągu kilku godzin (w Getin Banku, zgodnie z obietnicami, w 2 h), jeśli tylko wcześniej przygotujemy dokumenty. Powinniśmy skompletować: dowód osobisty i prawo jazdy lub paszport, zaświadczenie o zarobkach, a także dowód rejestracyjny, kartę pojazdu, dane sprzedającego, zaświadczenie z sądu o braku wpisu w rejestrze pojazdów. Taki zestaw stanowi naszą podstawę dalszych działań.

Teraz musimy zadać sobie pytanie, czy mamy wkład własny. Niektóre placówki, jak RCI Banque, finansujący zakup Dacii i Renault, nie wymaga od nas żadnych środków własnych.

Pierwszym elementem, który będziemy porównywać jest oprocentowanie kredytu na samochód, które pojawia się w różnych reklamach. I tak aktualnie w BGŻ BNP Paribas musimy zapłacić 5,99%, w Santanderze 5,24%, w RCI – 2,99%.  Oferty 0% dotyczą kredytów na rok. Drugim elementem jest prowizja, które może wynosić od 0% (w mBank) po 9,99% w Credit Agricole. Najczęściej działa to tak, że im niższe oprocentowanie, tym wyższa prowizja i na odwrót – przecież bank chce zarobić. Jednak i tak w praktyce prowizja jest w większości placówek negocjowalna. Warto pamiętać także o dodatkowych kosztach, które mogą obejmować stopę procentową (którą spłacacie co rok za to, że bank dał wam kredyt) i opłatę przygotowawczą (płacicie raz, na początku).

Wiele osób zakłada, że tu porównywanie ofert się kończy, jednak nie jest to prawda. Musimy bowiem podjąć decyzję: jak chcemy spłacać kredyt. Ostatnio głośno było o tzw. ratach balonowych, więc pokrótce je przedstawię. W odróżnieniu od tradycyjnych rat kapitałowo-odsetkowych, jest to system, w którym przez okres kredytowania płacimy stosunkowo bardzo niskie raty, ale ostatnia jest naprawdę wysoka – nawet do 50 % wartości pojazdu. Czy nam się to jednak opłaca? Tak, jeśli w tym momencie nie mamy środków, ale spodziewamy się zastrzyku gotówki w niedługim czasie. W innym przypadku: gdy chcemy zwiększyć zdolność kredytową. Taki typ kredytu daje nam inne możliwości. Niektórzy spłacają ratę balonową, zaciągając następny kredyt lub sprzedając auto, aby jeszcze raz pożyczyć od banku pieniądze – tym razem na nowszy model. To na pewno dobre rozwiązanie dla osób o wyższych dochodach, często zmieniających samochody. Większości z nas polecałbym jednak raczej raty stałe (których spłatę łatwiej zaplanować w domowym budżecie), lub malejące (zazwyczaj bardziej opłacalne).

Kolejnym elementem do rozważenia jest pakiet ubezpieczeń (OC, AC, Assistance, ale nie tylko) – w kredycie zazwyczaj w bardzo korzystnej cenie, jak np. w programie Dacia-Allianz lub Dacia-PZU nawet za złotówkę za rok.

Często instytucje finansowe wymagają od nas także innych zabezpieczeń, jak np. zastaw rejestrowy, przewłaszczenie auta na rzecz banku, depozyt karty pojazdu, cesja polisy ubezpieczeniowej – obco brzmiące nazwy nie powinny nas jednak przerażać, bo są to już dosyć standardowe opcje, co więcej – jeśli będziemy spłacać raty, nie wiążą się one dla nas z żadnymi dodatkowymi obciążeniami. Opiszę je w następnych postach, natomiast na ten moment wspomnę, że nie jest to tak skomplikowana kwestia, jak może się wydawać.

Wybierając kredyt samochodowy warto bazować na powyższych wskazówkach, a przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek i zaufać instytucji, która ma doświadczenie w finansowaniu samochodów.

Jak kupić auto, nie mając pieniędzy?

Drogi są dwie – leasing albo kredyt. Postaram się wskazać wszelkie plusy i minusy obu rozwiązań oraz podstawowe różnice między nimi.

Kredyt jest opcją znaną, leasing – od czterech lat dostępny też dla osób fizycznych – stopniowo zyskuje większe grono zwolenników.

Obie możliwości wiążą się z koniecznością rozłożenia kwoty na raty, jednak zasadnicza różnica jest taka, że zanim nie spłacimy wszystkich, musimy się liczyć z tym, że w przypadku kredytu bank pozostaje współwłaścicielem auta, a przy leasingu – jedynym właścicielem! To znaczy, że jeździmy cudzym samochodem. Nie każdemu takie rozwiązanie odpowiada. Wbrew pozorom jednak dla właścicieli firm to nie jest problem. Mimo że po okresie spłaty umowa najczęściej gwarantuje leasingobiorcom możliwość wykupu samochodu po bardzo okazyjnej cenie, przedsiębiorcy często tego nie robią, biorąc w leasing nowszy model, będący wyznacznikiem większego prestiżu (w końcu samochód jest wizytówką biznesmena). Przedsiębiorcy cenią sobie też możliwość elastycznej spłaty rat leasingowych – co znaczy, że mogą ustalić z leasingodawcą indywidualne terminy przelewów, biorąc pod uwagę profil firmy (np. budowlańcy mają zawsze wyższe dochody w lecie).

leasing 4

Największą zaletą leasingu jest niższy koszt – skoro to leasingodawca jest właścicielem samochodu, może utargować z producentem lepszą cenę, bo przecież jest stałym klientem, kupującym nie jeden, a wiele samochodów w ciągu roku. Korzysta z tego oczywiście leasingobiorca, czyli ty.

Plusem leasingu jest to, że załatwia się go szybko i bez zbędnej biurokracji – procedury są maksymalnie uproszczone. W przypadku kredytu zazwyczaj trwają dłużej, choć i tutaj wiele zmienia się na plus.

Leasing poleca się osobom, które prowadzą firmę i mogą wrzucić ratę leasingową w koszty, a także chcą nadal obracać własnymi środkami, zachowując płynność finansową.  To rozwiązanie może też odpowiadać ludziom, którzy nie prowadzą własnej działalności, ale nie chcą, lub nie mogą brać kredytu (np. nie mają wkładu własnego lub nie chcą angażować swoich środków). Choć i tutaj wiele się zmienia na plus – niektórzy kredytodawcy nie wymagają już nawet wkładu własnego.

W jednym i drugim przypadku trzeba się liczyć z tym, że w przypadku kredytu znacznie łatwiej jest rozwiązać umowę przed terminem. Zazwyczaj umowa leasingowa jest skonstruowana tak, że w ogóle się to nie opłaca.

Plusem kredytu jest także fakt, że spłatę można rozłożyć na dłuższy czas, w przypadku leasingu tylko na 5, ewentualnie 7 lat. Niby wiadomo, że im krótszy okres kredytowania, tym pożyczka tańsza, ale przy dłuższym okresie wysokość raty jest niższa, a problem braku środków jest nie do przeskoczenia dla wielu osób ze względu na ograniczony budżet. Korzystna pod tym względem wydaje się opcja kredytowania do 96 miesięcy.

Zatem ostatecznie: kredyt czy leasing? Moim zdaniem: dla przedsiębiorców – leasing, dla osób fizycznych – jednak kredyt.

Cześć, mam na imię Damian. Witam na moim blogu!

Od kilku lat interesuję się różnymi formami finansowania samochodów, a od roku moja pasja związana jest też z drogą zawodową. Kredyty, leasingi, ubezpieczenia – to dla mnie bardzo interesujące kwestie i dlatego chciałem się z Wami podzielić swoją wiedzą i zaangażowaniem. Jestem przekonany, że te zagadnienia nie są wcale tak trudne, jak to się wielu osobom wydaje, a warto znać podstawy, aby kupując auto, wybrać najkorzystniejszą ofertę.